@l3szcz IONOS, siteground mają swoje spółki-córki na terenie UK. W przypadku OVH, Hetznera - nie wiem. Warto przeanalizować ich rozwiązania, by nie wyważać otwartych drzwi.
Najprościej: klient UK, serwer UK, operator UK. W przypadku, gdy operator jest spoza UK, trzeba to uwzględnić, bo ma dostęp do danych osobowych. Plus coroczne opłaty ICO (data protection fee).
Hostingodawca chcąc obsługiwać klientów danego kraju, musi uwzględniać specyfikę praw danego kraju + obowiązki nakładane w przypadku transferów danych poza ten kraj. Przykładowo, UK wdraża DUAA 2025, który znacząco różni się od Unijnego RODO.
U tego operatora, widełki terminu ważności usługi hostingowej są zawsze precyzyjnie podane na ostatniej FV i one są obligatoryjne dla terminu odnowienia kolejnego abonamentu, nie zaś data pierwotnej rejestracji usługi sprzed 15 lat.
Przyczyn zapadnięcia się pod ziemie może być wiele, od typowo życiowych po typowo biznesowe (nieuregulowane wzajemne zobowiązania finansowe lub niegodzenie się na ich regulację). Brak umów jestem w stanie zrozumieć. Nieumiejętność odnalezienia faktur (zapewne wysłanych e-mailem o ile takowe były wysyłane), skucha z terminem ważności domeny powinny zapalić pomarańczową lampkę. IMO nic tu nie jest oczywiste a szanowna Klientka póki co nie przedstawiła wiarygodnych papierów do przejęcia domeny. Jeśli towarzystwo rozliczało się pod stołem z pominięciem fiskusa, to wejście na drogę prawną może uruchomić pewne niekoniecznie oczekiwane dla Klientki skutki. Dlatego dogadanie się na niwie finansowej z finałem w postaci cesji może okazać się najlepszym i najprostszym rozwiązaniem.
Ukryte dane abonenta mogą wskazywać na brak Działalności Gospodarczej po stronie właściciela domeny (niektórzy tak sobie dorabiają na boku). Wtedy brak FV wydaje się logiczny.
Jeśli korespondencja e-mailowa nie była prowadzona z wykorzystaniem metod gwarantujących jej integralność (np. certyfikaty S/MIME lub umowy/zlecenia w PDF podpisane certyfikatem), to przy braku faktur (o ile wiem, mamy obowiązek przechowywać faktury przez 5 lat) IMO nie są to wystarczające dowody, by posługując się zwykłym e-mailem zablokować lub odebrać komuś domenę (i skąd w ogóle pewność, że słusznie).
Jeszcze jedno - pracownik CF nie miał prawa udzielić Ci takich informacji: "domena jest w pełni w posiadaniu jak mi przedstawiło CF w mailu jakiegoś informatyka".
Jeśli w bazie WHOIS nie figurują dane Klientki (najprawdopodobniej, bo po co je ukrywać), Klientka nie posiada umowy/cesji praw majątkowych do projektów, to oznacza, że Klientka jedynie dzierżawi branding od Agencji. Może zwrócić się do Agencji z prośbą o cywilizowany proces rozstania się, uzgodnić cenę za cesję praw majątkowych i procedurę cesji domeny. Rozsądna Agencja powinna się zgodzić.
Nie podałeś który podmiot figuruje we wpisie WHOIS domeny: Klientka czy Agencja. Kwestie praw majątkowych do projektów regulują umowy, cesje, zastrzeżenia znaków towarowych.